Obserwatorzy

piątek, 14 czerwca 2019

PraZiomek- reż. Chris Butler

Mimo mojego wieku nadal od czasu do czasu oglądam filmy animowane dedykowane tylko dla dzieci. Według mnie wnoszą one do życia znacznie więcej wartości niż te dla starszej widowni. Jednak niewiele z nich potrafi mnie na tyle zaciekawić, żebym mogła kibicować głównym bohaterom w dążeniu do ich marzeń. Tak się składa jednak, że film, który za chwilę Wam przedstawię, wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie, czym zasłużył sobie na kilka słów.


Sir Lionel Frost jest poszukiwaczem nieodkrytych i tajemniczych stworów z miejskich legend. Inni odkrywcy kpią sobie z niego, jednak on nie poddaje się i dalej robi to, co naprawdę kocha- stara się potwierdzić ich istnienie. Pewnego razu otrzymuje tajemniczy list, napisany niewprawnym pismem. Lionel postanawia wybrać się na kolejną wyprawę w celu znalezienia Wielkiej Stopy i udowodnienia niedowiarkom, że wszystko o czym do tej pory opowiadał jest prawdą.
Jednak cały jego plan legł w gruzach, gdy okazuje się, że potwór, którego odnalazł jest bardziej ludzki od ludzi i ma swoje marzenia.
Rozpoczyna się wielka wyprawa, do kolejnego tajemniczego miejsca w celu odnalezienia rodziny Wielkiej Stopy, która nadała sobie imię Zuzia. Pozostaje tylko pytanie, czy Frost postąpi egoistycznie, tylko po to, żeby udowodnić coś innym, czy jednak nie zawiedzie przyjaciela.
Film nie przemawiał do mnie odkąd zobaczyłam ulotkę a później zwiastun i okazało się, że postacie są tak jakby lepione z plasteliny. Jakoś ten rodzaj animacji mnie nie przekonuje. Mimo to zaryzykowałam i nie żartuję. Wszystkie poszczególne sceny, mimika, gesty są bardzo dobrze przemyślane, a film jako całość oglądało się z przyjemnością. Twórcy nie zapomnieli o odrobinie humoru, dzięki czemu jeszcze przyjemniej siedziało mi się na sali kinowej.
Fabuła można powiedzieć, że sztampowa, spełnianie skrytych marzeń, walka dobra ze złem, przemiana głównego bohatera, jednak zrobiono to w taki sposób, że bardzo mocno związujemy się z głównymi bohaterami. Podobało mi się bardzo to, że tytułowy PraZiomek, był taki bezpośredni. Mówił to, co myślał. Często powstawały z jego zachowania zabawne sytuacje.
Jak już wspomniałam, plastelinowe postacie nie przekonywały mnie na początku, ale nie zawiodłam się na całości i nie żałuję, że udało mi się ten film zobaczyć. Chętnie jeszcze kiedyś do niego powrócę.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka